|
Czwarta odsłona kaliskiego święta muzyki przeszła do historii. Dla większości osób tegoroczny „Berger” był jednodniowym wydarzeniem. W rzeczywistości jednak praca nad przygotowaniem festiwalu zaczęła się jeszcze na długo przed wakacjami. Do zrobienia było więcej niż mnóstwo. I nastał poranek dnia czwartego. Tak się sympatycznie złożyło, że czwarta edycja festiwalu przypadła na czwartego września. Po ostatnich poprawkach wszystko zostało dopięte na ostatni guzik i „Gramy nad Prosną” oficjalnie ruszyło. W samo południe odbyło się losowanie kolejności w jakiej prezentowały się zespoły konkursowe. 
O 12.30 rozpoczęły się przesłuchania konkursowe. Na początku w obecności Jury i rozentuzjazmowanych barierek ochronnych, z biegiem czasu również coraz liczniejszej publiczności. Przesłuchania zamknął występ CZAQU, który to zdobył nagrodę publiczności (4000pln). Oprócz Czaqu w tegorocznej edycji brało udział: Delhy Seed, Absynth , Linie Sił, Sandstone, Piff Parre, Juicy Band i Way No Way Jury w składzie: Przewodniczący – Marek Wiernik, Mira Siewiera, Ryszard Gloger, Andrzej Dąbrowski, Andrzej Jerzyk, podzieliło opinie publiczności i uhonorowało CZAQU przyznając zespołowi pierwsze miejsce i nagrodę w wysokości 4000 pln. Drugie i trzecie miejsce oraz nagrody w wysokości 2500 i 2000 pln zdobyli odpowiednio Sandstone i Piff Parre. Ponadto jury przyznało nagrodę dla najlepszego klawiszowca (2000pln) Jackowi Zającowi z Juicy Band. Zwycięzca tegorocznych konkursowych zmagań zagrał mocno, zdecydowanie odbijając się od dominującej bluesowej estetyki. Mogę szczerze przyznać że muzycznie Czaqu to wysoka lokata. Galę festiwalową rozpoczął występ ubiegłorocznego laureata, kaliskiej grupy Smokestack , po których przez godzinę na scenie królowało Plateau. Festiwalowa publiczność doceniła występ tej formacji licznymi bisami. Plateau prezentowało numery ze swoich dwóch dotychczasowych płyt. Można też było usłyszeć numery zapowiadające wychodzący niebawem krążek zawierający utwory Marka Grechuty a’la Plateau. Rozgrzaną publiczność do wrzenia doprowadził show zgotowany przez Indios Bravos. Miks niezwykle poruszających rytmów z różnych muzycznych gatunków spływał słodkim strumieniem w „rozdziawione” uszy słuchaczy i uwierzcie, że trudno było nie tańczyć. W moim odczuciu był to występ wieczoru.  Po Indiosach scenę przejął we władanie Patron festiwalu – grupa Dżem. Zagrali wszystkie największe przeboje ze swojego dorobku (zaczynam dochodzić do wniosku ze Dżem ma w swoim dorobku wyłącznie przeboje). 
Radson Kadkey WIĘCEJ ZDJĘĆ: http://www.myspace.com/festiwalpawlabergera albo w naszej GALERII oczywiście :-)
|